Blaise Zabini był najlepszym przyjacielem Dracona Malfoya w czasie Hogwartu. Był Ślizgonem, ale posiadał też cechy, którzy mieli inni uczniowie z innych domów. Od początku kibicował Draco i Hermionie, a sam chodził z Ginny Weasley. Uwielbiał żartować i robić komuś jakieś żarty. Był bardzo lubiany, nie tylko przez Slytherin, ale w większość także, przez Gryffindor. Zaraz po Hogwarcie zastanawiał się czy nie pracować w Rumunii ze smokami, ale w tym samym czasie porozmawiał se z Harrym Potterem, a ten mu zaproponował pracę w ministerstwie jako auror. Z początku uznał to za szalone, nigdy się nad tym nie zastanawiał, ale potem jednak się skusił i dzięki Potterowi dostał tę pracę.
Draco wszedł do gabinetu zaraz po przyjacielu. Pomieszczenie było duże i przestrzenne i oczywiście w barwach Slytherinu. Na samym środku stało biurko zawalone papierami, pod ścianami stały meble, na jednej z komód stały ramki z ruszającymi się zdjęciami. Z Draco, z Ginny, z Pansy, z Draco i Pansy, a nawet z jednego balu Bożonarodzeniowego gdzie był Zabini, Draco, Hermiona, Ginny, Pansy i Potter.
- Napijesz się Ognistej? - zapytał przyjaciel.
Malfoy kiwnął głową i usiadł na krześle na przeciwko krzesła Zabiniego. Wciąż pulsowała w nim złość. A kilka sekund później przed jego nosem wylądowała szklanka z trunkiem.
- Więc, teraz jesteś aurorem? - blondyn rozejrzał się jeszcze raz po gabinecie. Znajdowało się tak również parę sprzętów przeciwko czarnej magii.
- Jasne. - stwierdził. - Nie mogłem znaleźć nic dobrego dla mnie i wtedy właśnie Potter mi to zaproponował, ogólnie świetna fucha! A słyszałem, że ty zajmujesz się Zagranicznymi Sprawami?
- Tak. - mruknął tylko. - A jak Ci się ogólnie w żuciu układa?
- Nawet dobrze. - uśmiechnął się. - Nie licząc tego, że kobieta mojego życia wyszła z innego i tego, że nie widziałem przyjaciela od 5 lat.
Malfoy nie miał nawet kontaktu z Zabinim... Przez ten cały czas żył sam, z nikim nie korenspodował. Tylko raz dostał zaproszenie na ślub Ginny i Pottera. Domyślał się, że Blaise chce dać mu trochę czasu na przemyślenia. A przynajmniej tak było przez pierwsze dwa lata. Potem zaczął chodzić na imprezy, spotykał się (i nie tylko) z różnymi dziewczynami, robił wszystko by zapomnieć, ale to nie było łatwe. A kilka miesięcy potem spotkał się z Pansy Parkinson, która była w armii śmierciożerców, ale zaraz po tym jak poznała się z opinią blondyna zrezygnowała i to z nią przez ten czas był Draco jako jej chłopak, nawet się jej oświadczył, a teraz wyjechał. Zrozumiał, że to Hermiona jest jego jedyną i tylko ona może zostać jego żoną. ONA ALBO NIKT.
- A dalej utrzymujesz kontakt z Ginny?
- A od czasu do czasu, pogodziłem się z nią i ustaliliśmy że z Harrym jest szczęśliwa. - uśmiechnął się, ale to nie był ironiczny ani przepełniony bólem uśmiech, to był szczery uśmiech. - Są naprawdę szczęśliwi, Ginny spodziewa się dziecka. Powiedzieli mi to w sekrecie więc będzie miło jak nikomu nie powtórzysz. A jak sprawa z Hermioną?
- Zależy o co pytasz.
- Pytam, czy przywróciłeś jej już pamięć? - wziął łyka swojego trunku. - Skoro wróciłeś to chyba już powinieneś...
- Nie jestem pewny czy to dobre rozwiązanie. - stwierdził. - Nie sądzę, że zrozumiesz. Jak jej to przypomnę to przecież ona mnie znienawidzi, pewnie już mnie nienawidzi. Byłoby pewnie gorzej niż sobie wyobrażam, a po za tym nie mógłbym żyć z myślą, że ją zdradziłem...
- Co?! - jego przyjaciel zakrztusił się piciem. - Nie mogłeś jej zdradzić, przecież ona Cię nie pamięta, to tak jakbyście nie byli już razem...
- Tak, masz rację. Przecież zerwaliśmy, a raczej ja z nią zerwałem, ale ona wciąż ze mną była... Rozumiesz, że ja totalnie ogłupiałem tam bez niej? Ja się Pansy oświadczyłem! Tak próbowałem zapomnieć! Ta to jakiegoś świra dostała na moim punkcie!
- Naprawdę? - Zabini próbował nie wybuchnąć śmiechem. - Rany smoku, nie posądziłbym Cię o to!
- Ani ja! - krzyknął blondyn i zaśmiał się. - Ale ze mnie kretyn. A w ogóle to Hermiona się z kimś spotyka teraz?
- Chodziła z Wieprzlejem z początku, nie za długo, potem był jeszcze Gregory Timmofhy, a teraz kręci z Kevinem Hoolem, ale to wygląda mi na zwykły flirt... - poinformował. - Hermiona ma ogólnie duże branie...
- Dziwisz się? - uniósł brwi próbując ukryć swój gniew i zazdrość.
Zabini pokręcił głową i uśmiechnął się.
Hermiona godzinę później kończyła pracę, była umówiona z Kevinem dopiero na 20, a była 15, więc w tym czasie mogłaby odwiedzić Ginny. Po drodze poszła się pożegnać jeszcze z Dorianą i życzyć jej miłego popołudnia, potem jeszcze poszła do George'a, gdzie siedział już Draco i rozmawiał o czymś zawzięcie z panem ministrem.
- Hej panie ministrze. - powiedziała, bo nie wiedziała czy przy obcych mogła mówić mu po imieniu. - Wychodzę i przyszła zapytać czy będę jeszcze potrzebna? Bo idę odwiedzić Ginny.
- Ginny? A coś się stało? - na jego twarzy pojawiło się zmartwienie.
- Nie, ale jest podobno chora.
- Oh pozdrów ją i życz szybkiego powrotu do zdrowia. - powiedział.
- Ode mnie też ją pozdrów! - rzucił pośpiesznie Draco, który po chwili zrozumiał jaki błąd popełnił.
- Okej... - odparła zmieszana kobieta i wyszła.
Na korytarzu spotkała się z Zabinim, od którego też miała przekazać Ginny pozdrowienia, a także od Doriany i Rona, a nawet Percego.
Chwilę później była już w domu. Zrzuciła swoje firmowe ubranie i przebrała się w zwykłe jeansy i bokserkę. Zabrała ze sobą torebkę z prezentem dla przyjaciółki i weszła do kominka. Nabrała w rękę proszku, rzuciła sobie pod nogi i krzyknęła głośno: "Gimuland Place 12".
Ginny i Harry zamieszkali tam, jako że dom należał dalej do Harrego, a oni chcieli mieć dla siebie trochę prywatności i dlatego przeprowadzili się tak daleko od innych. Dom był teraz widoczny dla wszystkich, ale im to nie przeszkadzało. Chcieli być tylko razem. Musieli trochę poremontować, przy wielkich wysiłkach udało im się ściągnąć portret mamy Syriusza i schować go na strychu, jak większość pamiątek.
Ginny siedziała przy stole w kuchni i jadła zupę - przyniesioną zapewne, przez panią Weasley - Kapsel natomiast zmywał naczynia najwyraźniej z siebie dumny.
- Hej Gin! - zawołała Hermiona.
- Hej Hermiono!
A kiedy ruda powstała, Miona zobaczyła, że Ginervie się trochę przytyło. I to wcale nie w złym słowie.
- O Boże Ginny! - krzyknęła i przytuliła się do przyjaciółki. - Czemu nie powiedziałaś mi, że jesteś w ciąży?!
- Oh, tak dawno Cię nie było i nie było kiedy. - wzruszyła ramionami.
- Ale Harry mógł mi powiedzieć. - oburzyła się na krótko. - Gratulację! Kiedy rodzisz?
- Już niedługo...
Miona nie mogła ukryć zadowolenia. Nie mogła się doczekać kiedy coś się w ich życiu wydarzy. I miała szczerą nadzieję, że wkrótce będą rodzicami.
Przesiedziała trochę czasu rozmawiając i plotkując z przyjaciółką. Tak szybko upłynął jej czas, że musiała wracać by przygotować się na randkę z Kevinem.
- A tak w ogóle to masz pozdrowienia od Doriany, Zabiniego, Percego, Rona, George'a oraz od gościa co zajmuje się Sprawami Zagranicznymi, Draco Malfoya.
Ruda zmarszczyła brwi i twarz nagle jej pobladła.
- Oh dzięki.
Pożegnały się buziakiem w policzek, a potem Hermiona zniknęła w zielonych płomieniach. Szybko rzuciła swoją torebkę na pobliskie krzesło i pobiegła do swojej małej garderoby by wybrać jakiś strój na dzisiejszy wieczór z Kevinem. To była już już chyba 10 randka, a Hermionie zaczęło na nim naprawdę zależeć i miała nadzieję, że coś więcej z tego wyniknie. Wybrała swoją czarną sukienkę, która idealnie podkreślała jej figurę. Rozczesała włosy, włożyła swoje balerinki i była gotowa. Zrobiła tylko lekki makijaż i usiadła na kanapie w oczekiwaniu na mężczyznę. Jej głowę zajęły myśli o Ginny i jej dziecku, a w szczególności o tym całym Draco Malfoyu, który chce zabić swoich rodziców i o tym, że w pewnym momencie zwracał się do niej po imieniu, i o tym że jest jej jakoś znajomy, a także o tym co powiedział Ron kiedy ich zobaczył: "OO Draco i Hermiona znowu razem...". Co mogło to wszystko oznaczać? A wtedy ktoś zapukał. Myślała, że to Kevin ale było znacznie za wcześnie, więc prawie dostała szoku kiedy przed jej drzwiami stanął przystojny blondyn z ministerstwa - Draco Malfoy. O którym przed chwilą myślała.
- Em... Dzień dobry, co pana sprowadza? - zaczęła oniemiała.
- Muszę Ci coś wyjaśnić Hermiono, to bardzo ważne...
- Ale ja mam spotkanie i...
- Postaram się, żeby nie zajęło to długo...
***
Draco Malfoy po rozmowie z Georgem i za jego pozwoleniem odwiedził swoją matkę w Azkabanie. Cele na przeciwko niego zajmowała jego ciotka - Bellatriks Lestrange, a tuż zaraz obok jego ojciec. Poznał również kilku innych śmierciożerców, ale z nikim innym nie zamierzał rozmawiać oprócz ze swoją matką. Jego matka wyglądała okropnie... Miała tłuste włosy, wory pod oczami, wychudła i była jakaś przybita.
- Mamo... - zaczął Draco.
Kobieta, w której nie było już tyle wdzięku uśmiechnęła się na widok syna, co dodało jej trochę straconego uroku.
- Draco, kochanie...
- Nie chcę żebyś umierała. - powiedział szybko, a widząc swoją matkę załamał mu się głos. - Dlaczego to zrobiłaś?!
- Bałam się, że już Cię nie zobaczę. - przyznała słabym głosem. - Ale opowiadaj jak tam Hermiona?
- Cóż. - zawahał się. - Ja i Hermiona nie jesteśmy już razem.
I w tamtym momencie opowiedział jej o wszystkim co się wydarzyło. Matka nie przerywała mu tylko uważnie słuchała tego co czuł, wiedziała że do dawna chciał o tym z kimś porozmawiać, ale widocznie nie miał z kim. Opowiedział jej także o akacji zza granicy i o tym, że totalnie zgupiał oświadczając się Pansy.
- Lubię pannę Parkinson, byłaby dla Ciebie dobrą żoną synu. - nagle odezwał się synu.
- Ale ja jej nie kocham.
- Wiem kogo kochasz. Dlatego sądzę, że powinieneś przywrócić jej tę pamięć o Tobie.
- Jak to zrobię to i tak nie mam co liczyć na to, że będziemy szczęśliwi. Ona mnie nienawidzi.
- Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz. - powiedziała mama. - Idź do niej i przypomnij jej kim jesteś. Chcemy z tatą, żebyś wiedział, że żałujemy wszystkiego.
Draco kiwnął głową chwycił rękę matki, a przez jego ciało przebiegło ciepłe matczyne uczucie. Uśmiechnął się do kobiety i poszedł. Oboje rodzice i Blaise mieli rację. Musi przywrócić jej pamięć.
***
Hermiona zajęła miejsce na kanapie na przeciwko blondyna. Mężczyzna wyglądał na zdenerwowanego i trochę zagubionego. Oparł głowę na swoich zaplątanych dłoniach. Miona nie wiedziała jak zacząć rozmowę więc czekała na ruch gościa. Ale po paru sekundach przypomniała se, że jako gospodyni powinna zaproponować mu coś do picia.
- Napije się pan czegoś?
- Nie dziękuję Hermiono. - odparł, a potem spojrzał na kobietę. - A teraz opowiem Ci wszystko od początku, ale proszę nie przerywaj mi w trakcie.
Kobieta spojrzała na niego jak na jakiegoś idiotę.
- Ale co pan chce mi opowiedzieć?
- Chcę ci przypomnieć kim jestem. - i zaczął opowiadać. - Chodziliśmy razem do Hogwartu, wiem że nie pamiętasz po to wszystko moja wina...ale nie przerywaj. - powiedział stanowczo widząc, że kobieta otwiera już usta. - Nienawidziliśmy się od pierwszej klasy, ale to raczej normalne jako Gryfonka i Ślizgon. Ogólnie to bardzo często się kłóciliśmy...
Malfoy szedł korytarzem do Wielkiej Sali, by coś zjeść. Było dość wcześnie, więc nikogo się nie spodziewał jak, a jednak! Siedziała tam pewna ładna, przemądrzała i niezwykle wkurzająca Gryfonka. Była zbyt zajęta czytaniem i jedzeniem tostów, by zorientować się że ktoś wszedł do Sali. Swoją drogą to trochę dziwne, że już nie śpi, może to przez to wczorajsze huczne zerwanie z łasicem? Bo nigdy wcześniej o tej porze jej nie wiedział, ale możliwe że była wtedy w bibliotece. Draco usiadł przy wspólnym stole ślizgonów i klasnął w dłonie, a przed nim wylądował talerz z naleśnikami i dzbanek z kawą. Dziewczyna wtedy zdała sobie sprawę, że nie jest sama i odwróciła się by spojrzeć na Draco.
- Ah, to ty - burknęła głosem przesyconym nienawiścią. - Myślałam, że Książę Slytherinu śpi dłużej.
- Masz mnie za księcia. - wyszczerzył do niej zęby.
- Chciałbyś fretko.
- Nie musisz się z tym kryć Granger, wiem że na mnie lecisz.
- Jesteś idiotą. - powiedziała. - Prędzej piekło zamarznie niż ty mi się spodobasz, śmierciożerco.
- Szlama.
- Kretyn.
- Szlama, a swoją drogą przecież nie jestem już śmierciożercą.
Mierzyła go przez chwilę wzrokiem.
- Kto był śmierciożercą na zawsze nim zostanie.
A potem zabrała swoją torbę i wyszło. Czyżby w jej oczach dostrzegł współczucie?
- Po tym incydencie w szóstej klasie zaczęło się między nami coś dziać. Sam byłem zdziwiony tym uczuciem i wiem, że ty też. Nie potrafiliśmy z nim walczyć, mimo starań. To było od nas znacznie silniejsze...
- Niemożliwe - stwierdziła. - Pamiętałabym.
- Nie przerywaj.
Draco siedział na kanapie w salonie wspólnym Slytherinu i uczył się do egzaminu razem z Zabinim. Nie mógł się jednak skupić przez pewną Gryfonkę. Wciąż miał obraz jej pięknych zbliżających się oczu, kiedy o mały włos jej nie pocałował. Ale musiał im oczywiście ktoś przerwać, a tą osobą musiał, po prostu MUSIAŁ być Weasley. Przez chwilę poczuł na sobie wzrok przyjaciela.
- Wszystko w porządku smoku? - spytał po chwili i uśmiechnął się jakby wiedział co chodzi przyjacielowi po głowie.
- Oczywiście, czemu miałoby nie być?
- A czego się uczysz?
Patrzyli przez chwilę na siebie a Draco próbował przypomnieć se jaką książkę otworzył, ale za nic nie mógł skojarzyć okładki i szybko wrócić na sam początek by przeczytać tytuł, a Blaise wybuchł śmiechem.
- Czy to Mionka nie daje Ci się skupić? - zapytał z szerokim uśmiechem.
- Co? Nie! Skąd ci to w ogóle do głowy przyszło?
- Ktooś tu się zakooochał! - wydarł się czarnoskóry.
W tym czasie do pokoju wspólnego weszły Pansy z Astorią.
- A w kim?
- W nikim! Ten idiota wymyśla!
Rzucił książką na stół i wyszedł przez dziurę w portrecie kierując się na błonia. Zdążył jeszcze usłyszeć triumfalny śmiech przyjaciela. Błonia były puste pomimo ładnej pogody. Blondyn kierował się na pomost i obserwował stworzenia pływające w jeziorze. Dlaczego Hagrid nigdy ich o nich nie uczył? Na pewno lekcja byłaby znacznie ciekawsza niż wszystkie inne.
- Mogę się dosiąść? - z zamyśleń wyrwał go głos panny Granger.
- Siadaj.
Dziewczyna usiadła tak blisko chłopaka, że ich kolana się ze sobą zetknęły. Zarumieniona chciała się odsunąć, ale Malfoy jej na to nie pozwolił. Bardzo lubił jej bliskość.
- Nie uczysz się do egzaminów? - zagadnęła.
- Ucz się z tym idiotą Zabinim.
Dziewczyna zachichotała krótko.
- Ginny go lubi, nawet bardzo. - poinformowała. - Ładnie razem wyglądają.
A potem ich spojrzenia na chwilę się spotkali, a oni uśmiechali się do siebie jak idioci. Zaczęli się do siebie zbliżać. Draco wiedział, że teraz już im na pewno nikt nie przerwie. I chcąc jak najszybciej do tego doprowadzić szybko złączył ich usta w przepełnionym uczuciami pocałunku. Oboje czuli się jak w niebie. Od dawna tego wyczekiwali i w końcu. Teraz mieli chwilę dla siebie, chwilę której nigdy nie będą żałować. Oderwali się dopiero chwilę później kiedy ktoś zachrząkał za ich plecami.
- No, no. - Draco dobrze znał ten głos. - Wiedziałem, że ktoś tu się zakochał.
Odwrócili się by zobaczyć Zabiniego w towarzystwie wiewióry. No pięknie. A miała to być chwila dla nich.
- Chodziliśmy ze sobą krótko, bo nadeszła wojna. A potem ty nie wróciłaś na siódmy rok, a ja nie miałem jak się z Tobą skontaktować. Spotkaliśmy się dopiero podczas Bitwy o Hogawrt, ale nie było czasu by cokolwiek wyjaśniać lub lepiej, porozmawiać. Byłaś świadkiem jak przechodzę na ciemną stronę, ale wiedziałaś, że muszę to zrobić. Dla Ciebie, dla swojej rodziny... Nie przeszkadzało Ci to, bo wiedziałaś - wziął głęboki oddech. - Wiedziałaś, że nigdy nie będę walczył przeciwko Tobie.
Biegł korytarzem Hogawrtu nie wiedząc ile czasu już upłynęło. Skręcał raz w prawo raz w lewo, wspinał się po schodach, ale budynek był już tak zniszczony, że zupełnie go nie poznawał. Zburzone ściany, wyważone drzwi, rozwalone gdzieniegdzie schody i zabiegani uczniowie, niektórzy ranni, ale on nie mógł im teraz pomóc. Musiał znaleźć JĄ. Bał się co kiego ciotka mogła już jej zrobić. Biegł dalej powtarzając sobie w myślach: "Ona jeszcze żyje". Choć sam nie był do końca tego pewny, a potem usłyszał przeraźliwy krzyk. Poznał go od razu i pobiegł za nim trafiając do jakiejś pustej klasy. Na ziemi leżała Hermiona, a nad nią stała Bellatriks.
- NIE! - krzyknął Draco i wymierzył różdżkę w Bellatriks.
Chłopak stanął i całym ciałem osłonił nieprzytomną dziewczynę.
- Co ty robisz Draco? - spytała zdziwiona.
- Nie krzywdź jej. Skrzywdź mnie.
- Czemu jej bronisz?!
- Bo ją kocham! Nie skrzywdzisz już jej. Nie dopóki ja żyję.
A potem drzwi gwałtownie się otworzyły a przez nie wbiegł Zabini z Parkinson.
- Drętwota! - krzyknął chłopak kierując różdżką w Lestrange.
Oboje przyjaciele pomogli mu wynieść Hermioną i ocucić ją za pomocą eliksiru. Zaraz po obudzeniu dziewczyna rzuciła mu się na szyję i złączyła ich usta w pocałunku. Ta chwila mogła trwać wiecznie, ale trwała wojna, a oni musieli pomóc Potterowie.
- Dzięki. - wyszeptał do przyjaciół blondyn.
Uśmiechnęli się krótko i pobiegli w przeciwną stronę.
- A potem po walce poszliśmy na wieżę i wtedy usunąłem Ci pamięć.
Przerwał im dzwonek do drzwi. A Hermiona zdziwiona opowieścią przypomniała se o Kevinie. Szybko wstała i pobiegła otworzyć drzwi. Kevin stał przed drzwiami z ogromnym bukietem róż i uśmiechał się słodko.
- Kevin, wybacz mi, ale możemy przełożyć to spotkanie? Źle się czuję...
- Może mogę zostać z Tobą?
- Oh nie, to nie jest konieczne. - stwierdziła.
- W porządku, więc do zobaczenia. Ale bukiet weź.
Wręczył jej kwiaty a potem odszedł. Hermiona zamknęła drzwi, odłożyła kwiaty do wazonu na przedpokoju i wróciła do salonu mężczyzna dalej siedział, ale tym razem z różdżką w ręce. Hermiona zajęła swoje miejsce na przeciw.
- To wszystko... to... to niemożliwe.
- Ależ tak.
I mruknął jakąś formułkę. Hermionę dotknął jakiś promień. Teraz wszystkie wspomnienia z Draco w roli głównej przeszyły się jej przez głowę. A gdy już odzyskała pełną świadomość tego wszystkiego, co potrwało dłuższą chwilę.
- To co zrobiłeś wtedy, było cholernie egoistyczne! - krzyknęła. - Wyjdź stąd! Nienawidzę Cię! Wyjdź!
Malfoy jakby spodziewał się takiej reakcji opuścił jej dom. Kobieta opadła na kanapę, a w jej oczach zaiskrzyły się łzy. Przeczesała włosy. Ten kretyn zniszczył jej życie. Czy już to wszystko do nie dotarło? Nie. Ale wspomnienia na wieży i to co czuła wyraźnie widniało już w jej głowie. Tego dnia stracił wszystko, a nawet o tym nie pamiętała.
---------------------
Końcówka wyszła okropnie ;c Zdaję sobie z tego
sprawę... I z tego że ten rozdział również mi nie wyszedł, ale
żeby rozwijać dalej historię to go dodaje c;
Uu ;)) Dawaj kolejny ~Stokrotka
OdpowiedzUsuńŚwietne *-* Kiedy kolejny?
OdpowiedzUsuń