wtorek, 30 czerwca 2015

Prolog

****

Brunetka stała przed lustrem i oglądała się w nim.
Miała na sobie piękną białą sukienkę sięgającą po kostki, ozdobioną brylancikami.
Szyję zdobił naszyjnik z serduszkiem, do którego już się przywiązała. Stała w
białych i na szczęście wygodnych butach na obcasie.
  Do jej koka na głowie przyczepiony był długo welon sięgający do kształtnych bioder.
Miała na twarzy lekki makijaż, bo w takim zawsze MU się najbardziej podobała.
Nie była pewna czy podjęła dobrą decyzję, nie była w tamtej chwili
niczego pewna. Przeglądając się sobie w tamtym momencie poczuła ukłucie
bólu. To nie tak wszystko miało wyglądać.
[...]
Teraz obok niej stanęła piękna rudowłosa kobieta. Położyła rękę na jej ramieniu.
- Już czas Hermiono. - uśmiechnęła się słabo.
Miona odwróciła się gwałtownie odwracając się tyłem do lustra.
Zachwiała się lekko, ale ruszyła przed siebie. Przed drzwiami czekał na nią już tata.
Chwyciła z niepewnym uśmiechem jego ramię, a potem to on musiał ją prowadzić, bo nogi
jakby odmówiły jej posłuszeństwa...
Zobaczyła go, stał przed ołtarzem z szerokim uśmiechem. Tyle, że w tamtym momencie Hermiona
zdała se sprawę, że to nie on jest tym z którym chciała być, to nie jego naprawdę kocha...
Rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu tego jedynego. Siedział w drugim rzędzie w
towarzystwie ładnej brunetki. Poczuła falę zazdrości.
Czemu była taką idiotką?
[...]

****

---------
Tylko jakby co to prolog opisuje przyszłość. ;3